Moje Notatki

Historia Polski – cz.617

In roszkowski historia polski 1914 on Listopad 10, 2009 at 10:22 pm

Jak by nie dość było Buczacza, Rzeczpospolita stanęła w obliczu wojny domowej. Sobieski bowiem zagrożony dymisją doprowadził do zawarcia konfederacji w Szczebrzeszynie przez oddane sobie wojsko koronne – przy majestacie, ale i przy hetmanie, a przeciw uchwałom gołąbskim
Jednakże o detronizacji nie było już mowy, tym bardziej że kandydat fran­cuski zginął w lecie w czasie inwazji Holandii. Przy pośrednictwie neutralistów i nuncjusza Buonvisiego, zaniepokojonego w interesie montującej się koalicji antyfrancuskiej możliwością utrzymania warunków buczackich, doszło do porozumienia między obradującymi w Warszawie konfede­ratami gołąbskimi a radą konfederacji szczebrzeszyńskiej w prymasow­skim Łowiczu. W imię zgody ogólnoszlacheckiej poszły w zapomnienie wszelkie pomysły reformatorskie, ale przynajmniej sejm, oparty na obu radach, zdobył się na konieczny wysiłek fiskalno-wojskowy.
W elekcji 1674 r. stanęli przeciwko sobie dwaj godni przeciwnicy – ks. Karol Lotaryński, popierany przez podporządkowaną Pacom Litwę, i Jan Sobieski. Za kandydaturą zwycięzcy spod Chocimia opowiedziała się zdecydowana większość. Wybór był trafny. Sobieski był wreszcie tym „Piastem”, na którego czekano od wygaśnięcia dynastii jagiellońskiej. Ojciec jego, Jakub, znakomity parlamentarzysta i dyplomata, zapewnił mu staranne wykształcenie zdobyte nie tylko w Akademii Krakowskiej, ale i w podróżach zagranicznych, które objęły Anglię, Francję, Holandię, Niemcy i Turcję. Jan III wyrobił sobie dzięki temu wielostronne zaintere­sowania, które odnosiły się zarówno do nauki i sztuki, jak strategii i dy­plomacji. Był znakomitym wodzem, popularnym wśród żołnierzy, z który­mi umiał dzielić ich dolę i niedolę, ale i statystą dobrze zorientowanym w sytuacji międzynarodowej, a także doskonałym stylistą, czego dał do­wód w swych listach do żony Marysteńki. Jak to się nieraz Polakom zda­rzało, nie zawsze potrafił zachować godność narodową wobec cudzoziem­ców, zwłaszcza Ludwika XIV, który mu imponował i na którego służbę gotów był wstąpić. Zresztą jego zachowanie w czasie najazdu szwedzkiego lub w obozie profrancuskim może budzić wątpliwości, czy i w nim nie dominowało czasami magnackie sobiepaństwo i czy zawsze powodował się patriotyzmem, którego mu zresztą odmówić nie sposób. Polityka wewnętrzna nie była jego mocną stroną – pod tym względem szkoła Ludwi­ki Marii wydawała swe złe owoce. Sobieski trafnie oceniał, że jego elekcja stanowiła szansę dla ugruntowania się narodowej dynastii na tronie pol­skim. Było bowiem niemal zasadą, że w elekcjach w Rzeczypospolitej największe szansę mieli potomkowie aktualnych władców. Zafascynowany tym celem nie przywiązywał należytej wagi do reform wewnętrznych, obejmujących uzdrowienie parlamentaryzmu i spraw fiskalno-wojskowych. Z czasem miało się okazać, że żaden z jego synów nie dorównał zdolnościami ojcu, zaś spory między najstarszym Jakubem a żądną władzy intrygantką Marysieńką przekreśliły ostatecznie plany dynastyczne Ja­na III.
Początkowo Sobieski miał zamiar wykorzystać swe związki z Wersalem w celu wzmocnienia swej władzy monarszej i zapewnienia sukcesji po­tomstwu. Przymierze z Francją miało otworzyć dla króla subsydia fran­cuskie, a zarazem umożliwić podbój Prus Książęcych, które dostałyby się w ręce jego rodziny. Zamiary te, związane także z innymi projektami reform, zwłaszcza z usprawnieniem funkcjonowania sejmu, zostały jednak sparaliżowane przez działającą w porozumieniu z Wiedniem opozycję ma­gnacką. Skupiała ona takie podpory obozu proaustriackiego, jak Pacowie na Litwie, biskup krakowski Trzebicki i Dymitr Wiśniowiecki w Małopolsce, wreszcie Jan Leszczyński w Wielkopolsce. Jeszcze przed sejmem koronacyjnym miało dojść do zawarcia tajnej konfederacji jednoczącej opozycjonistów. Gdy król trwał w swej polityce profrancuskiej, w 1678 r. Wiśniowiecki i Trzebicki mieli wejść w porozumienie z Karolem Lotaryńskim co do zamachu stanu i wprowadzenia go na tron polski. Nie jest pew­ne, jak dalece ten spisek przedstawiał realną groźbę dla Sobieskiego, w każ­dym razie przyczynił się do rezygnacji króla z dotychczasowej polityki. Ale i jego polityka kompromisu nie dała lepszych rezultatów. Wprawdzie w senacie ze strony życzliwych królowi biskupów padały propozycje zwiększenia kompetencji monarszych, a Jędrzej Chryzostom Załuski przy­gotował królowi wnikliwy memoriał o usterkach rządu polskiego z dość skromnymi propozycjami dotyczącymi utrudnienia zrywania sejmów, skrócenia bezkrólewia, skoncentrowania polityki zewnętrznej w ręku mo­narchy i przyznania mu nieco szerszych uprawnień, ale nic z tego nie dostało się do konstytucji sejmowych.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: