Moje Notatki

Historia Polski – cz.625

In historia polski w skrocie on Listopad 11, 2009 at 8:12 am

Nie jest jasne, jakie były początkowe cele polityki Augusta II, zwłasz­cza zaś wątpliwości budzi jego porozumienie z elektorem brandenburskim Fryderykiem III w Piszu, które otworzyło przed Hohenzollernem bramy Elbląga. Doprowadziło to bowiem do wielkiego napięcia między Rzecząpospolitą a elektorem, który musiał ustąpić i wycofać swe wojska (1700) – zresztą w parę lat później wprowadził on swe oddziały na tzw
terytorium elbląskie, a więc do posiadłości ziemskich miasta. Czy chodziło Augustowi o uzyskanie w zamian Krosna nad Odrą, przez które miałby swobodne połączenie między Saksonią a Rzecząpospolitą, tak ważne dla jego planów, czy też o sprowokowanie wojny, która dałaby szansę opanowania Prus Książęcych, na pewno nie wiadomo. Te nastroje antypruskie wykorzysty­wał August II także po sięgnięciu przez Hohenzollerna po tytuł królew­ski w 1701 r., by skłonić go do korzystnych dla siebie układów, podobnie zresztą bezskutecznie w ówczesnej sytuacji jak i bezsilne były protesty polskie.
Inną szansę dla planów Augusta II tworzyło przymierze antyszwedzkie, do którego obok Saksonii włączyły się Dania i Rosja. Geneza tej ligi północnej nie jest w pełni jasna. Część historyków skłonna była dopatry­wać się w niej inicjatywy Piotra I, który wracając z podróży po Europie spotkał się z królem polskim w Rawie w 1698 r. i dyskutował z nim wobec pewnego już pokoju z Turcją nad planami wojny ze Szwecją. W rze­czywistości geneza tych projektów jest nieco starsza i wiąże się z konflik­tem szwedzko-duńskim o Holsztyn. Dwór kopenhaski zaniepokojony pene­tracją szwedzką na Obszarze granicznym z Danią od południa starał się zyskać poparcie innych państw, które padły ofiarą zaborczej polityki szwedzkiej. Wszedł więc w porozumienie z Piotrem I, a także ze spokrew­nionym przez matkę z dynastią duńską Augustem II, z którym już w po­czątkach 1698 r. zawarł układ obronny. W toku dalszych pertraktacji dy­plomatycznych, zwłaszcza gdy przedstawiciel niezadowolonej z naruszania uprawnień szlachty inflanckiej Reinhold Patkul zwrócił się z prośbą o pro­tekcję do króla polskiego, doszło do zawarcia traktatów zaczepnych mię­dzy Saksonią, Rosją i Danią, i uformowania się ligi północnej (1699). Celem jej było odzyskanie przez te państwa ziem zagarniętych przez Szwecję, przy czym August II występował jako król polski z pretensjami do Inflant i Estonii, w których chciał przecież osadzić Wettinów i w ten sposób zwią­zać dynastię na stałe z tronem polskim.
W początkach 1700 r. Duńczycy zaatakowali Holsztyn, a August II próbował znienacka zająć Rygę. Wbrew oczekiwaniom wojska szwedzkie były tym razem dobrze przygotowane do wojny, a młodociany Karol XII okazał się znakomitym wodzem. Przy pomocy Holandii i Anglii prędko zmusił Danię do zawarcia pokoju, po czym rozgromił pod Narwą wojska Piotra I, który także przyłączył się do wojny. Tymczasem Augustowi II nie powiodło się niespodziewane opanowanie Rygi, nie mógł też jej zmusić do kapitulacji długim oblężeniem. W tych warunkach Wettin usiłował wycofać się z dalszej wojny, tym bardziej że rokowania z Francją otwierały perspektywy korzystnego sojuszu: rozpoczynał się właśnie Kryzys hiszpań­ski. Szwecja miała jednak własne plany i właśnie wojna z Augustem była dla niej dogodna. Stosunki Szwecji z Rzecząpospolitą, a także z Rosją w końcu XVII w. nie układały się bowiem wcale tak pokojowo, jak to często sugerowali historycy. Próby Jana III budowy portu w Połądze czy rozwoju Libawy spotkały się z represjami floty szwedzkiej. Przeciwdzia­łali także Szwedzi próbom Augusta II skierowania handlu tranzytowego z Persji do Kurlandii. Nie tylko te ekonomiczne względy, które przypo­mniał ostatnio historyk angielski L. Lewitter, kierowały poczynaniami szwedzkimi. Karol XII obawiał się, że połączenie sił polskich i saskich tworzy nowy, niebezpieczny dla Szwecji układ sił nad Bałtykiem, i po­stanowił rozbić związek, zanim by się zdołał ugruntować. Dlatego wy­stąpił z żądaniem rezygnacji Augusta II z tronu polskiego jako warunkiem zasadniczym przy wszczęciu wszelkich rokowań pokojowych.
Król szwedzki spodziewał się słusznie, że postulat ten spotka poparcie w Rzeczypospolitej. Wprawdzie wojna o awulsy została aprobowana przez senat, ale przeciwko Augustowi II istniała nadal silna opozycja. Ponadto na Litwie doszło do wojny domowej. Doprowadzona do ostateczności bez­względnym postępowaniem Sapiehów szlachta litewska wraz z innymi fakcjami magnackimi zawiązała konfederację i rozpoczęła walkę, która skończyła się jej pełnym zwycięstwem pod Olkiennikami (1700). Pokonani oligarchowie poszukali sobie wtedy protekcji szwedzkiej, nakłaniając Ka­rola XII do kontynuowania wojny i detronizacji króla, w którym widzieli sprawcę swej klęski.
W tej sytuacji Karol XII nie zadowolił się rozbiciem wojsk saskich nad Dźwina (1701), ale zajął Kurlandię (która zamierzał wcielić do swego państwa) i wkroczył do Rzeczypospolitej. Polska nie brała dotychczas ofi­cjalnego udziału w wojnie i próbowała pośredniczyć między Augustem a Karolem XII. Wobec żądania detronizacji mediacja taka rychło okazała się nierealna. Znów jednak, mimo wkroczenia wojsk szwedzkich na Litwę, sejm został zerwany, a Rzeczpospolita nie uzbrojona i zdezorientowana wobec najeźdźcy. Karol XII posuwał się szybko w głąb kraju – padła bez walki Warszawa, a wkrótce potem i Kraków, gdy armia szwedzka rozbiła wojska saskie, i polskie (które pierwsze pośpiesznie zaczęły od­wrót) pod Kliszowem, 19 lipca 1702 r. Niepowodzenia te, pogłębione w na­stępnym roku porażką jazdy saskiej pod Pułtuskiem i kapitulacją piechoty w oblężonym Toruniu, doprowadziły do rozłamu wśród szlachty. Opozycja nasiliła się, zwłaszcza gdy przeciwko królowi wystąpił ambitny prymas Radziejowski, który chciał zdobyć sobie pierwsze miejsce w państwie. Skończyło się na odegraniu przez kardynała niechlubnej roli narzędzia luterańskiego władcy. Pod naciskiem Karola XII doszło do zawarcia w 1704 r. konfederacji warszawskiej, opierającej się zresztą na niewiel­kiej grupie magnatów i szlachty, głównie wielkopolskiej, która zgodnie z życzeniem króla szwedzkiego ogłosiła detronizację Augusta II i nową elekcję. Gdy August uwięził zabiegających o koronę polską Sobieskich, nowego elekta wskazał sam Karol XII. Został nim wybrany 12 lipca 1704 r. przez garść szlachty, i to pod asystą wojska szwedzkiego, wojewoda po­znański Stanisław Leszczyński. Ten magnat wielkopolski, z rodziny noto­rycznie już spiskującej z obcymi dworami przeciwko własnym królom, był człowiekiem młodym, gruntownie wykształconym, może rozsądnym, ale pozbawionym wyrobienia politycznego, a co najgorsze – całkowicie uległym Karolowi XII, niezdolnym do skutecznego przeciwstawienia się najbardziej szkodliwym dla Rzeczypospolitej poczynaniom władcy. Nie­szczęśliwe losy Stanisława Leszczyńskiego, jego walka z Wettinami spra­wiły, że w dawniejszej historiografii traktowany był dość wyrozumiale. Im dokładniej jednak poznaje się’ jego działalność, tym więcej budzi ona zastrzeżeń. Pierwszy to, bądź co bądź, władca Polski z łaski jej sąsiada, fatalny wzór służalczości, a z czasem wiary w swe monarsze posłannictwo, jedno i drugie kosztem własnego kraju. Pierwszym owocem jego elekcji było rozprzestrzenienie się wojny domowej w całej Rzeczypospolitej, Szwe­dzi starali się bowiem wszędzie wymusić jego uznanie. Drugim – kom­promitujący układ warszawski z 1705 r., który pod pozorem pacyfikacji wprowadzał polityczne i gospodarcze podporządkowanie Szwecji Rzeczypospolitej. Szwedzi mieli prawo trzymać swe wojsko w Polsce i czynić zaciągi, otrzymali wyjątkowe uprawnienia handlowe (zwłaszcza w handlu morskim) i narzucili się Polsce jako. wieczny sojusznik – bo traktat ten stanowić miał swego rodzaju niezmienne prawo kardynalne. W traktacie warszawskim Karol XII odkrył całkowicie swe karty – Rzeczpospolita miała spaść do roli państwa zależnego od Szwecji, a siły jej zamierzał król wykorzystać do wspólnej walki ze swym najgroźniejszym przeciwni­kiem – Rosją.
Okazało się. wszakże raz jeszcze, że zamiar pełnego podporządkowania Rzeczypospolitej przekraczał możliwości szwedzkie. Zdecydowana więk­szość szlachty przeciwstawiła się konfederacji warszawskiej i nie uzna­wała legalności elekcji antykróla. Wierna Augustowi szlachta i magnateria zawarły 20 maja 1704 r. konfederację sandomierską pod Stanisławem Denhoffem jako marszałkiem, deklarując walkę w obronie króla i całości Rzeczypospolitej. Zdając sobie sprawę ze słabości zarówno własnych środ­ków, jak i wyniszczonej wojną armii saskiej, sandomierzanie szukali po­mocy w Rosji, która odnosiła już pierwsze sukcesy nad Szwedami w Ingrii i Estonii. Już poprzednio pomoc rosyjską zapewnił sobie obóz antysapieżyński na Litwie. Dnia 30 sierpnia 1704 r. w zdobytej przez cara Narwie zawarł traktat sojuszniczy z Rosją poseł Rzeczypospolitej, wojewoda cheł­miński Tomasz Działyński. Sojusz przewidywał wspólną walkę aż do chwili wymuszenia na Szwedach traktatu pokojowego, w którym Polska miała odzyskać Inflanty. Polska miała otrzymać subsydia i wystawić 48-tysięcz-ną armię, Rosja uzyskała prawo walki ze Szwedami na terytorium Rzeczy­pospolitej i zobowiązała się pomóc w likwidacji powstania Paleja, które objęło w 1702 r. Ukrainę Naddnieprzańską. Sojusz przynosił doraźne korzyści obu stronom: Rosję zabezpieczał przed wykorzystaniem przeciwko niej sił polskich przez Szwecję, Rzeczypospolitej dawał szansę oparcia się zachłanności szwedzkiej. W dalszym rachunku otwierał jednak lepsze możliwości przed stroną silniejszą – Rosją, ułatwiając jej ingerencję w sprawy wewnętrzne Rzeczypospolitej. W żadnym przecież wypadku (jakkolwiek czynili to niektórzy historycy) nie można stawiać na jednej płaszczyźnie sojuszu narewskiego z traktatem warszawskim, który ograniczał niezależność Polski.
Wiele zależało teraz od własnego wysiłku Rzeczypospolitej. Nie był on jednak wystarczający i ograniczał się głównie do walki „szarpanej”. Przy­gotowywana z dużym wysiłkiem szeroko pomyślana akcja ofensywna wojsk rosyjskich, saskich i polskich skończyła się nowym niepowodzeniem. Rosjanie zostali zmuszeni przez Karola XII do odwrotu spod Grodna, natomiast wojska saskie poniosły znów klęskę pod Wschową (1706). Tym­czasem ha Zachodzie szala zwycięstw w wojnie o sukcesję hiszpańską przechyliła się zdecydowanie na stronę koalicji antyfrancuskiej i Anglia i Holandia zrezygnowały ze swych poprzednich zastrzeżeń co do wkrocze­nia wojsk szwedzkich do Rzeszy. Karol XII nie omieszkał wykorzystać tego i wkrótce Saksonia znalazła się w jego ręku. Pełnomocnicy Augusta II zawarli upokarzający traktat w Altranstadt (1706), w którym Wettin re­zygnował z korony polskiej, godził się na wysokie odszkodowania i wyda­wał w ręce szwedzkie Patkula na nieuchronną kaźń.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: