Moje Notatki

Historia Polski – cz.569

In historiapolski pl on Listopad 14, 2009 at 4:24 pm

Nieco lepiej było w niektórych dużych miastach, zwłaszcza w Warsza­wie, gdzie w pierwszej połowie XVIII w. nie tylko powstało wiele pałaców magnackich, ale i wprowadzono pierwsze oświetlenie uliczne (1715), a pod sprawną ręką marszałka Franciszka Bielińskiego zabrano się do czyszcze­nia miasta, brukowania ulic, wytyczania nowych traktów
Wprawdzie nie zostały w pełni zrealizowane przygotowane na życzenie Augusta n przez saskich architektów, Jana Krzysztofa Neumanna i Mateusza Daniela Pöppelmanna, założenia urbanistyczne, które miały podnieść splendor sto­licy, niemniej „oś saska”, zakończona pierwszym ogrodem publicznym, dobrze świadczy o ówczesnych staraniach o wygląd Warszawy.
Wyposażenie domów mieszczańskich nie uległo większym zmianom. Nadal patrycjat w większych miastach starał się o bogate meble, dywany i obrazy, by zadokumentować swą zamożność, nie szczędził także z tego powodu wydatków na odzież, chociaż powtarzające się surowe szlacheckie przepisy przeciw zbytkowi dokładnie określały, jaki strój odpowiada ja­kiej warstwie. Ubiór zamożnego mieszczanina nie różnił się wiele od szlacheckiego – brakło w nim kontusza i szabli. Uboższy mieszczanin nosił bekieszę sukienną, żupan z bogatym pasem, portki, wysokie buty i konfederatkę. Strój ten miał niemały wpływ na ukształtowanie się dziewiętnastowiecznego ubioru ludowego w Polsce.

c.Szlachta i magnaci

Wzrost wpływów magnaterii zaważył również ujemnie na zwartości całego obozu feudalnego w Rzeczypospolitej. Przede wszystkim przyczy­nił się on w dużym stopniu do rozdrobnienia i rozczłonkowania średniej szlachty, co było jednym z podstawowych warunków pogłębienia decen­tralizacji państwa. Proces rozbijania zwartości średniej szlachty odbywał i się w drodze: a) kaptowania sobie wśród niej popleczników, b) popie­rania więzi terytorialnej bliskiego sąsiedztwa, przeciwstawianej więzi ogólnopaństwowej.
W literaturze historycznej utrzymywało się na ogół przekonanie, że podstawą hegemonii magnaterii w Rzeczypospolitej był jej bliski związek z najuboższymi warstwami szlacheckimi – „gołotą”, drobną szlachtą czynszową czy zagrodową. Teza ta jest jednak tylko częściowo słuszna. Ta drobna szlachta mogła być zbrojnym ramieniem magnata i popierać sza­blą jego sprawę na sejmikach, sądach czy elekcjach, o zasięgu jego wpły­wów świadczyła jednak przede wszystkim liczba i pozycja średniej szlachty wciągniętej do f akcji, a nierzadko i do posług osobistych na rzecz magnata. Presja w tym kierunku odbywała się rozmaitymi metodami; pozyskanego szlachcica czekały i korzyści materialne, i poparcie do urzędów oraz god­ności ziemskich, i osłona w sądach (co wobec rozpowszechnionego pieniactwa miało duże znaczenie; wymownym przykładem są losy znanego pamiętnikarza Matuszewicza, którego przed utratą majętności na podstawie fałszywych oskarżeń ledwo ochroniła protekcja magnacka). Dochodziło do tego, że chcąc nie chcąc szczególnie na Litwie i we wschodnich woje­wództwach Korony olbrzymia większość średniej szlachty wiązała się z magnatami. Jak z przekąsem wyrażali się pisarze polityczni, szlachta, obawiając się jednego pana, tj. króla, miała teraz nad sobą kilkunastu.
Zresztą nawet magnaci rzadko działali w tym okresie pojedynczo, łą­cząc się przeważnie w ugrupowania, wspomniane już fakcje. Opierały się one tak na wspólnocie celów, niekoniecznie zresztą politycznych, jak i czę­sto na więzi pokrewieństwa, utwierdzanego małżeństwami. Funkcjonowa­nie akcji magnackich nie było dotychczas przedmiotem specjalnych ba­dań. Wiadomo, że obejmowały na ogół po kilka większych i mniejszych rodów magnackich z ich klientelą, przy czym skuteczność ich oddziały­wania wzrastała, jeśli łączyły się w ten sposób rody z różnych dzielnic Rzeczypospolitej. Nie było to wszakże regułą: w XVII w. dominowały ra­czej fakcje prowincjonalne, np. na Litwie Paców czy Sapiehów. Dopiero w XVIII w. udało się Czartoryskim i Potockim stworzyć fakcje działające przez dłuższy czas na terenie całej Rzeczypospolitej. Fakcje magnackie miały zwykle paru przywódców, sposób postępowania bywał ustalany na nieformalnych ich naradach. Fakcje stawiały sobie przy tym nie tylko cele ogólnopaństwowe, ale i przeciwstawiały się innym, konkurencyjnym ugrupowaniom magnackim.
Poprzez klientelę magnacką doszło do wytworzenia się wtedy nowej warstwy szlacheckiej, zwanej szlachtą dworską. Odbywała ona służbę na dworach magnatów czy bogatej szlachty, przechodząc ustalone stadia ka­riery życiowej. Ona pełniła różne funkcje dworskie (od pokojowego do marszałka), wojskowe, administracyjne, uzyskując w .zamian pensję, a z czasem intratne dzierżawy. W ten sposób na dworach magnackich uboż­sza szlachta zdobywała te możliwości dodatkowego wzbogacenia, których nie otwierały szerzej w Rzeczypospolitej ani skromny aparat urzędniczy, ani nieliczne wojsko. Powstało w Polsce wiele odpowiedników dworu kró­lewskiego – niektóre, jak Radziwiłłowski, przerastające go nawet zbyt­kiem i bogactwem. Powstała w ten sposób zależność i więź, łącząca dwo­rzan z magnatem, stawała się siłą przerastającą poczucie zobowiązań wobec państwa czy innej szlachty, toteż magnat mógł polegać na oddaniu swej klienteli.
Osłabienie więzi ogólnopaństwowej na rzecz terytorialnej było rezul­tatem kryzysu zaufania między władcą a średnią szlachtą, a także niedo­statecznego zapewnienia bezpieczeństwa jednostki przez władze państwo­we. Przywódcy szlacheccy wyobrażali sobie, że łatwiej uda się im niedopuścić do wzmocnienia władzy królewskiej, jeśli główny punkt decyzji w państwie przejdzie z sejmu na sejmiki. Dzięki temu każdy szlachcic mógłby wpływać na tok najważniejszych wydarzeń państwo­wych. Tak się też w pewnych okresach działo, ale korzyści z tego stanu rzeczy nie wyciągnęła bynajmniej szlachta średnia. Wkrótce okazało się, że w znacznej części sejmików decydujący wpływ zdobyli sobie wielmoże magnaccy, którzy dzięki temu mogli trząść Rzecząpospolitą jeszcze pewniej niż przez sejmy. Ponadto odrodziły się lub wzmocniły dawne partykularyzmy, i to nie prowincjonalne, ale wojewódzkie lub ziemskie. Wobec słabości organów państwowych bezpieczeństwo i spokój opierały się bo­wiem w dużym stopniu na poczuciu solidarności szlachty zbierającej się na sejmiki. W okresie bezkrólewi przybierało to postać kaptura, ale i bez tej formalnej organizacji solidarność szlachty z danego terytorium mogła ułatwiać przeciwstawianie się naciskom fakcji magnackich czy hamować wciskające się bezprawie.
Jeżeli nawet ta więź oparta na bliskim sąsiedztwie i dobrej znajomości mogła być trwalsza i mocniejsza niż ogólna więź stanowa, to rozbijając lub osłabiając ją przyczyniała się w dużym stopniu do zmniejszenia roli średniej szlachty w państwie.
Uzależnienie szlachty od magnaterii nie odbywało się bez oporu. W imię hasła równości szlacheckiej niejednokrotnie atakowano magnatów. Na sejmach posłowie nieraz zgłaszali gotowość rozprawienia się z magnatami, grozili im wymyślonym rokoszem gliniańskim (rzekomo za czasów Ludwi­ka Węgierskiego, kiedy to szlachta miała głową pokarać przekupnych do­radców królewskich), domagali się zwołania całej szlachty na sejm konny. Zjazdy takie, choćby ź racji pospolitego ruszenia obejmujące cały kraj, przybierały też kształt ruchów średnioszlacheckich i bywały groźne dla magnatów. Antymagnacki charakter miały również niektóre programy reformatorskie, wysuwane w tym czasie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: