Moje Notatki

Historia Polski – cz.635

In kieniewicz historia polski on Listopad 14, 2009 at 9:10 pm

Walka polityczna prowadzona była nadal metodami Jak najbardziej szkodliwymi dla Rzeczypospolitej – zwalczano więc przeciwników za pomocą rwania sejmów i sejmików, ścigania wyrokami podporządkowa­nych sobie sądów, zrywania nawet trybunałów, wreszcie uciekania się do pomocy zagranicznej. O ile Potoccy główne swe oparcie znajdowali w Pru­sach Fryderyka II, o tyle Familia sterowała coraz wyraźniej w kierunku Rosji, po doświadczeniach ostatniego bezkrólewia zdając sobie sprawę z tego, że od niej zależy ostateczna decyzja w sprawach Rzeczypospolitej
Ucierpiały na tym żywotne interesy Rzeczypospolitej. Przede wszyst­kim nie można było przeprowadzić nieodzownej reformy skarbowo-wojskowej, bez której wszelkie dążenia do zapewnienia niezależności kraju pozostawały mrzonką, skoro otaczające go państwa dysponowały wielo­krotnie liczniejszą armią. Sprawa znalazła się na dobrej drodze na sejmie 1736 r., który powołał w tym celu specjalną komisję. Ale odtąd nieustan­ne przeszkody odsuwały rozwiązanie tej sprawy z sejmu na sejm, by w la­tach pięćdziesiątych rozpłynęła się w nicości. Tak więc szlachta najchęt­niej zepchnęłaby koszty utrzymania wojska na inne stany, mieszczan czy Kościół, przeciwna była wyrównaniu obciążeń między poszczególnymi zie­miami (chodziło zwłaszcza o cofnięcie ulg przyznanych w 1717 r. obszarom południowo-wschodnim, głównym ośrodkiem latyfundiów), wreszcie nie mogła się zgodzić, w jaki sposób poskromić nadużycia aparatu fiskalnego. Do tego dołączały się i sprawy personalne – hetman Józef Potocki godził się na aukcję wojska, która zwiększałaby jego możliwości; gdyby do tego nie doszło, wolał utrzymać stan dotychczasowy. Wreszcie przeciwne aukcji wojska były i dwory sąsiednie – jeżeli nie wszystkie, to ten, który w da­nym momencie czułby się najbardziej zagrożony. Płynęły więc wskazówki i pieniądze, znajdowali się chętni rwacze sejmowi, a Rzeczpospolita trwała w stagnacji i bezsile.
W ten sposób nie skorzystała Rzeczpospolita z okazji, którą dawała wojna rosyjsko-turecka z końca lat trzydziestych, kiedy Rosja i Austria zaskoczone oporem tureckim skłonne były poprzeć reformę wojskową. Potoccy, którzy ocalenie niezależności Rzeczypospolitej widzieli wtedy w konfederacji antyrosyjskiej pod patronatem turecko-szwedzkim, zerwali kolejne dwa sejmy. Gdy z początkiem lat czterdziestych doszło do współ­działania Familii z dworem królewskim, a jednocześnie przebieg wojny śląskiej \ wojny sukcesyjnej austriackiej skłonił dwory petersburski i wie­deński do popierania programu aukcji wojska, umożliwiającej antypruską interwencję Polski, współdziałając blisko z Fryderykiem II Potoccy spowo­dowali zerwanie trzech sejmów – z 1744, 1746 i 1748 r., które miały realne szansę przeprowadzenia reform. Szczególnie dramatyczny przebieg miał sejm 1744 r., kiedy sytuacja układała się wyjątkowo korzystnie dla Pol­ski, a sprawa reformy skarbowo-wojskowej, popieranej zgodnie przez zna­komitą większość społeczności szlacheckiej, była na najlepszej drodze W ostatniej chwili, gdy dwór spodziewał się zadać decydujący cios prze­ciwnikom przez ujawnienie stosowanego przez posła pruskiego przekup­stwa, sprawa ta wywołała rozłam wśród posłów – rzekomo niesłusznie oskarżonych – i ułatwiła Potockim unicestwienie obrad. W ten sposób przekreślona została najpoważniejsza po sejmie niemym próba odnowy Rzeczypospolitej.
W latach pięćdziesiątych aż do końca rządów Augusta III gubiła się myśl państwowa w sprawach drugorzędnych. Czartoryscy uwikłani w afe­rę o rozbiór dóbr ordynacji ostrogskiej przeszli do opozycji i sami z kolei rwali sejmy, niepomni niedawno rzucanych przestróg. Największym wpły­wem cieszyła się koteria Jerzego Mniszcha, która główny wysiłek obracała na sprzedawanie co ważniejszych urzędów i wyłapywanie najbogatszych królewszczyzn. Głoszący swój „patriotyzm” następca Potockiego – het­man Jan Klemens Branicki czy trzęsący Litwą Michał Radziwiłł, trwonili wysiłki schlebiając zacofaniu szlacheckiemu i intrygując z obcymi dyplomatami. Kraj pogrążył się w odmętach najgorszej anarchii politycznej. Rzeczpospolita stanęła otworem wobec wpływów z zewnątrz i obcych wojsk, które zachowywały się na jej terenie jak w kraju podbitym.
Niepowodzenia prób reform z lat 1744-1748 były tym dotkliwsze, że związane były ze sprawami międzynarodowymi, z dążeniami do przeciw­stawienia się agresywnej polityce Fryderyka II. Od chwili uzyskania su­werenności w Prusach Książęcych Hohenzollernowie nie tylko usilnie sta­rali się wykorzenić wszelkie wpływy polskie na swym terenie, ale umacniali się coraz bardziej nad Bałtykiem, opanowując większość Pomorza Zachodniego. Często wysuwane były przez Prusy także projekty zaboru większych czy mniejszych części Prus Królewskich. Za panowania Augu­sta II wielokrotnie toczono rozmowy z dyplomatami saskimi, szwedzkimi i rosyjskimi o uzyskanie choćby Kurlandii, Warmii, Elbląga i tzw. via regia – połączenia do Prus Książęcych. Wzrost wpływów rosyjskich z Rzeczy­pospolitej uniemożliwiał realizację tych zamierzeń. Po objęciu tronu Fry­deryk II pierwsze agresyjne plany skierował jednak przeciwko innej dziel­nicy polskiej, która od paru stuleci znajdowała się pod panowaniem czes­kim i austriackim. Wykorzystując kryzys dynastyczny Habsburgów po objęciu tronu przez Marię Teresę wkroczył na Śląsk w 1740 r. i w krótkim czasie opanował tę prowincję. Próba odsieczy austriackiej skończyła się klęską pod Małujowicami koło Brzegu, po czym rozpętana wojna sukce­syjna austriacka uniemożliwiła Wiedniowi dalszą walkę o Śląsk. Przy pośrednictwie Anglii, która spodziewała się w ten sposób pomóc swej sojuszniczce Austrii, doszło w 1742 r. do zawarcia pokoju wrocławsko-berlińskiego. Przyznawał on większość Śląska wraź z hrabstwem kłodzkim Prusom, tylko księstwa opawsko-karniowskie i cieszyńskie pozostały w rę­ku Habsburgów.
Zdobycie Śląska przez Prusy stanowiło poważne zagrożenie Rzeczypospolitej i stanu posiadania polszczyzny na zachodzie. Odtąd na całej długości zachodniej granicy stykała się Polska z Prusami, które miały ułat­wioną penetrację polityczną, gospodarczą i militarną na jej tereny. Zara­zem ludność polska na Śląsku stanęła przed groźbą wzmożonej germani­zacji. Państwo habsburskie, jakkolwiek popierało postępy niemczyzny na Śląsku, było w swych poczynaniach krępowane przez wielonarodowościo­wy charakter monarchii, szczególnie zaś przez fakt, że Śląsk był krajem korony czeskiej. Ludność polska utrzymywała swe odrębności kulturalne, rozwijało się piśmiennictwo polskie (szczególnie protestanckie). Na terenie całego niemal Górnego Śląska, na rozległych obszarach środkowego Śląska nie tylko po Odrę, ale i na jej lewym brzegu w księstwach brzeskim i wro­cławskim, w północno-wschodniej części Dolnego Śląska ludność mówiła po polsku w życiu codziennym, w kościele i w szkole. Najazd pruski budził wśród tej ludności uzasadnione obawy, toteż sam Fryderyk II przyznał, że np. mieszkańcy Górnego Śląska ustosunkowani są doń niechętnie, i go­tów był zrezygnować z włączenia tego terenu do swego państwa za nie­wielkie nabytki w północnych Czechach. Mieszkańcy ci zresztą z bronią w ręku dali wyraz tej niechęci, organizując oddziały partyzanckie przeciw wojskom pruskim.
Zdobycie Śląska oznaczało wreszcie poważny wzrost potencjału gospo­darczego Prus. Śląsk należał do najbogatszych i najbardziej przemysłowo rozwiniętych krain tej części Europy. Doskonale zwłaszcza rozwijało się płóciennictwo śląskie. W drugim i trzecim dziesięcioleciu Śląsk przeżywał wyraźny rozwój gospodarczy. Wbrew twierdzeniu wielu historyków prus­kich, trzeba podkreślić, że Fryderyk II pokusił się o zagarnięcie prowincji będącej w pełni rozwoju, a nie podupadającej, jak chcieli jego gloryfikatorzy. W pierwszym okresie rządy pruskie przyniosły dla Śląska tylko ruiny i zniszczenia.
Pierwsza wojna śląska nie zakończyła bowiem walki o tę prowincję. Prusy przeprowadziły o jej utrzymanie rychło drugą wojnę z Austrią (1744-1745), zakończoną pokojem drezdeńskim, powtarzającym warunki z 1742 r., a potem jeszcze trzecią, siedmioletnią (1756-1763), z całą koalicją austriacko-francusko-rosyjską. Polska, jakkolwiek chodziło o jej najżywot­niejsze interesy, nie wmieszała się do wojen śląskich. Saksonia od począt­ków unii personalnej z- Polską zabiegająca o mniejszy czy większy skra­wek Śląska, który dałby jej bezpośrednie połączenie z Rzecząpospolitą, w pierwszej wojnie wystąpiła po stronie pruskiej, w drugiej i trzeciej – po austriackiej. Brühl i August III początkowo wyobrażali sobie, że kryzys dynastyczny w Austrii otworzy Wettinowi drogę do korony czeskiej, jeśli nie cesarskiej. W przymierzu z Prusami liczyli na zdobycie Moraw i Śląska Górnego. Skończyło się na zniszczeniu armii saskiej w kampanii ołomunieckiej podjętej niefortunnie przez Fryderyka II w 1742 r. W zagar­nianiu Śląska dzielnie sekundowali zresztą Wettinowi Potoccy, ułatwiając królowi pruskiemu zaciąg jazdy polskiej. Po tych doświadczeniach Sasi wiązali swe nadzieje na zdobycze we współdziałaniu z Austriakami. Ale w toku drugiej wojny śląskiej ponieśli nowe porażki, a sam elektorat stał się terenem najazdu pruskiego. Właśnie wtedy dwór drezdeński darem­nie starał się stworzyć warunki do interwencji polskiej przeciwko Pru­som, zabiegając o aukcję wojska na sejmie 1744 r. Na próżno też traktat warszawski (8 I 1745), zawarty między Austrią, Anglią, Holandią i Sakso­nią, otwierał przed Augustem III możliwość wzmocnienia swej pozycji w Rzeczypospolitej. Skrępowany przez opozycję i własną bezsilność Au­gust III niczego nie osiągnął.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: