Moje Notatki

Historia Polski – cz.610

In źródła do historii polski on Listopad 21, 2009 at 2:10 am

Jan Kazimierz nie potrafił dostatecznie szybko zareagować na wpro­wadzenie zgubnej dla Rzeczypospolitej zasady liberum veto. Zresztą sto­sunki jego ze społeczeństwem, zwłaszcza z magnatami, układały się coraz gorzej
Rezultatem tego narastającego rozdźwięku stało się powszechne odstępstwo z 1655 r. Dopiero po nim nastąpiło otrzeźwienie. Padło wtedy wiele istotnych projektów reform – król złożył obietnicę poprawy doli chłopów, sejm zgodził się na zmianę dwuczłonowego składu państwa na trójczłonowy z „księstwem ruskim”, wreszcie mając poparcie patriotycznej części szlachty na zjeździe w 1658 r. Jan Kazimierz przedstawił program usprawnienia urzędów centralnych. Pod hasłem powrotu do starych zwy­czajów postulował więc, by głównym zadaniem sejmu stało się ustosunko­wanie do propozycji królewskich, ażeby wprowadzić podejmowanie de­cyzji większością głosów, stworzyć Radę Nieustającą przy królu złożoną z senatorów i szlachty, ustanowić akcyzę, czopowe i cło generalne (a więc obejmujące wszystkich) jako stałe podatki. Senat poparł ten projekt, po czym sejm wyznaczył w 1659 r. specjalną komisję do ustalenia nowego sposobu podejmowania postanowień.
Skończyło się jednak na pięknych projektach. W sprawie chłopskiej, gdy tylko ustało zagrożenie szwedzkiej nie podjęto nic. Ugoda hadziacka okazała się dziełem spóźnionym. Reforma parlamenta­ryzmu utknęła na rafie elekcji vivente rege. Dwór królewski powiązał ją bowiem ze sprawą dla siebie najważniejszą – wyboru następcy. Kwestia ta wypłynęła oficjalnie w czasie najazdu szwedzkiego, kiedy za pozyska­nie pomocy rosyjskiej czy austriackiej Rzeczpospolita gotowa była zapłacić nadziejami na koronę polską. Poważnie branym kandydatem był nie tyle car Aleksy (chociaż sejm 1658 r. wyraził zgodę na oddanie mu tronu pol­skiego pod nierealnym warunkiem przyjęcia katolicyzmu) co arcyksiążę Karol Habsburg, brat cesarza. Początkowo też poseł austriacki Franciszek Lisola popierał z tego względu projekty wzmocnienia organów centralnych w Rzeczypospolitej. Po pewnym czasie jednak Ludwika Maria zorien­towała się, że kandydat austriacki nie jest skłonny zaślubić Anny Marii, wobec czego wszczęła starania o francuskiego księcia krwi. Nad sprawą dyskutowano na razie otwarcie i na radach senatu zastanawiano się nad walorami przyszłego władcy. Jednak gdy Mazzarini zaproponował w końcu księcia d’Enghien, syna Kondeusza, kandydatura ta wywołała tyle za­strzeżeń, że Ludwika Maria przeszła do akcji konspiracyjnej, zyskując sobie przy pomocy francuskiego złota i awansów popleczników, którzy byliby gotowi do swego rodzaju zamachu stanu. Królowa bowiem zamie­rzała narzucić Rzeczypospolitej elekcję za życia króla, vivente rege (jak Zygmunta Augusta) pod pretekstem, że uniknie się w ten sposób kryzysu bezkrólewia.
Jakkolwiek udało się do obozu profrancuskiego przyciągnąć wpływo­wych magnatów, jak Paców na Litwie, kanclerza podówczas, z czasem prymasa Mikołaja Prażmowskiego, najtęższą chyba wtedy głowę w Rze­czypospolitej, współtwórcę projektu reformy parlamentarnej, Jana Sobieskiego, a także Stefana Czarnieckiego, przeciwko projektom Ludwiki Marii wystąpili z poduszczenia Franciszka Lisoli Łukasz Opaliński i Jan Lesz­czyński, i co ważniejsze – Jerzy Lubomirski, którego stanowisko prze­sądziło w pewnej mierze o niepowodzeniu całego przedsięwzięcia. Naj­pierw opozycja przekreśliła na komisji sejmowej projekty likwidacji libe­rum veto, po czym przystąpiła do decydującej rozgrywki na sejmie 1661 r. Król postawił przed nim m. in. kwestię wyrównania zaległości dla wojska i elekcji następcy tronu, rezygnując z forsowania reformy parlamentarnej. Na próżno Jan Kazimierz rzucał wtedy prorocze słowa, że jeśli Rzeczpospolita nie unormuje sprawy następstwa i utrzyma bezkrólewia, to dojdzie do tego, że Litwę i Ruś zagarnie Rosja, a Polską podzieli się Bran­denburgia z Austrią. Opozycja wytrwała w oporze i sprawa elekcji upadła. Groźniejsze niż postawa sejmu było zachowanie wojska. Gdy bowiem toczyły się w Warszawie obrady, zawiązana została (nie bez inspiracji Lubomirskiego i Leszczyńskiego) konfederacja niepłatnego żołnierza, Związek Święcony ze Stefanem Świderskim jako marszałkiem. Konfede­raci nie tylko upominali się o zaległy żołd, ale i promowali się na obroń­ców zagrożonych wolności szlacheckich, zapowiadając, że będą walczyć o restaurację „zepsutych” praw, przede wszystkim przeciwko próbom ograniczenia wolnej elekcji. Podobny związek powstał na Litwie pod Ste­fanem Żeromskim jako marszałkiem, tyle że do haseł antykrólewskich dołączyły się i antymagnackie skierowane przeciwko Pacom Nie pomogło dworowi zawiązanie własnej konfederacji wojskowej, Związku Pobożnego, w dywizji Czarnieckiego. Większość poszła za Lubomirskim i podszeptami habsbursko-brandenburskimi. Pod jej naciskiem sejm w 1662 r. wyrzekł się wszelkich planów elekcji za życia króla, ograniczając się do uchwale­nia olbrzymich podatków, łącznie z pierwszy raz wprowadzonym pogłównym generalnym, na zaspokojenie potrzeb wojska sięgających 25 mln. Przez dwa lata nie można było uspokoić wojska, aż doszło do wewnętrz­nego rozłamu, gdy na Litwie konfederaci dokonali samosądu na Żerom­skim i starającym się go pozyskać dla dworu hetmanie Gosiewskim. Wtedy dopiero rozpadła się konfederacja na Litwie, a wkrótce potem rozwiązała się w Koronie (1663). Wytargowali sobie przecież konfederaci połowę żądanej sumy, nie licząc spustoszonych dóbr. Ale tragiczny para­doks historii tkwił w fakcie pogrzebania dzieła niezbędnych dla kraju reform rękami tych, którzy poprzednio ratowali jego całość i niezależność. Mimo wszystko dwór jeszcze nie rezygnował całkowicie. Słusznie wi­dząc w Lubomirskim główną przeszkodę dla swych projektów, Ludwika Maria postanowiła pozbyć się go z kraju. Wykorzystała dwuznaczne za­chowanie się Lubomirskiego podczas kampanii rosyjskiej 1663 r., kiedy rozpuszczał wśród szlachty krakowskiej wiadomości o rzekomo szykują­cym się najeździe tatarskim. Oskarżony o zdradę stanu, został powołany w 1664 r. przed sąd sejmowy. Gdy marszałek nie stawił się nań osobiście, został na podstawie zresztą niezbyt przekonywających dowodów skazany na konfiskatę dóbr, banicję i infamię i pozbawiony sprawowanych urzę­dów (które przejął po nim oddany stronnik obozu profrancuskiego Jan Sobieski).
W tym czasie Lubomirski schronił się już pod opiekę cesarską na Śląsk, gdzie werbował za pieniądze austriackie żołnierza i skąd prowadził szero­ką akcję dyplomatyczną, starając się pozyskać przeciw Janowi Kazimie­rzowi pomoc Krymu, Kozaków, Moskwy. Gdy dwór zamawiał sobie pomoc francuską (pod nowym kandydatem do tronu, samym Kondeuszem) i szwedzką, Lubomirski wkroczył do Rzeczypospolitej i wszczął otwarty rokosz przeciwko królowi (1665). Opowiedziała się za nim część wojska koronnego, a także trochę szlachty, głównie wielkopolskiej, zachęconej przez Jana Leszczyńskiego. Wojska królewskie nie były w stanie prze­szkodzić jego przemarszom po kraju, a Litwini dali się pobić jego pod­komendnym pod Częstochową. Na jesieni doszło do zawarcia rozejmu pod Pałczynem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: