Moje Notatki

Historia Polski – cz.585

In historia powszechna xx wieku on Listopad 22, 2009 at 4:27 pm

Pozostaje natomiast kwestią dyskusyjną, w jakiej mierze Rzeczpospolita została zdystansowana przez inne potęgi tej części Europy w zakresie potencjału militarnego. Scentralizowane monarchie absolutystyczne miały bowiem bardziej sprawny niż Rzeczpospolita aparat fiskalny, który ułat­wiał im ponoszenie wzrastających ciężarów na cele wojskowe
Wprawdzie w dziedzinie skarbowości sejmy i sejmiki wykazały niemało pomysło­wości. Obok dawnego poboru i szosu oraz podymnego wprowadzono rów­nież podatek od osób – pogłówne. Wybierano także podatek od obro­tów – tzw. akcyzę, rozmaitego rodzaju cła, specjalne pogłówne od lud­ności żydowskiej i luźnej, wreszcie podatki od handlu alkoholem – czo­powe i szelężne. Ponadto dobra królewskie i duchowne jako stały podatek wnosiły hibernę, ekwiwalent za leża zimowe. Przez odpowiednie zestawia­nie i kumulowanie tych podatków osiągano dochody, które, choć niskie, nie odbiegały jeszcze rażąco od dochodów sąsiednich państw. W rezultacie tego wysiłku nastąpiła nawet pewna podwyżka dochodów. W końcu XVI w. dochody Rzeczypospolitej (bez skarbu królewskiego) wynosiły ok. 430 tys. dukatów, a w wiek później, w latach siedemdziesiątych XVII w., sięgały kwoty ok. 550 tys. dukatów (z uwzględnieniem zmiany wartości pieniądza). W tym jednak wpływy stałe wynosiły tylko ok. ?, natomiast pozostała reszta zależała od każdorazowej uchwały sejmu czy sejmików. Przy coraz częstszym niedochodzeniu sejmów skarb bywał pusty i rosło wtedy zadłużenie Rzeczypospolitej wobec własnego żołnierza. Niedobory powiększała decentralizacja skarbu; pozostawienie wybierania podatków w ręku poborców sejmikowych (w rezultacie wpływały one z wielkimi opó­źnieniami), którzy od 1652 r. przekazywali je wprost dla wojska z pominię­ciem urzędu podskarbińskiego. W rezultacie wojsko nie otrzymywało regu­larnie płacy. Wzrastały niepomiernie długi na rzecz armii; w 1661 r. się­gały one na rzecz wojska koronnego 24 mln złp., a w 1697 r. aż 33 mln złp. Wprawdzie pod naciskiem niepłatnego żołnierza szlachta co pewien czas zdobywała się na spłacanie tych należności, ale wobec niesystematyczności uchwał podatkowych nie można było ani utrzymać armii na należy­tym poziomie, ani zapewnić jej zdyscyplinowania. Mnożyły się więc kon­federacje wojskowe, które same sobie wybierały należne pieniądze, najczęściej z dóbr królewskich i duchownych, powtarzały się wypadki roz­chodzenia się żołnierza wobec niewypłacania żołdu (najbardziej drastycz­ny po zwycięstwie chocimskim 1673 r.). Nie chodziło przy tym o kwoty zbyt wygórowane. W latach pokoju na utrzymanie 18-tysięcznej armii Rzeczpospolita potrzebowała ok. 3700 tys. złp. W razie wojny w zależności od liczby wystawionego wojska kwota ta ulegała najwyżej podwojeniu, a tylko w wypadkach wyjątkowego wysiłku militarnego potrojeniu. Na­wet wtedy obciążenie podatkowe w Polsce było jednak jak na stosunki europejskie wyjątkowo niskie. Stan taki musiał wpływać ujemnie na potencjał militarny Rzeczypospolitej, i to w okresie, gdy inne kraje roz­budowywały swe armie.
W zależności od wysokości uchwał podatkowych i przyjętego przez sejm komputu kształtowała się liczebność wojska. W czasie walk z po­wstaniem Chmielnickiego wystawiano maksymalnie 50 do 60 tys. wojska łącznie w Koronie i na Litwie (nie licząc pospolitego ruszenia). Podobnie przedstawiała się liczebność wojska polskiego w czasie wojny ze Szwecją. Później jednak liczebność ta spadła, a w 1667 r. przeprowadzono redukcję armii do niespełna 20 tys., co odpowiadało połowie zredukowanej wtedy na czas pokoju armii habsburskiej. Dopiero w 1673 r. Rzeczpospolita zdo­była się ponownie na zaciąg ok. 50 tys. żołnierza, ale był to maksymalny wysiłek w czasie wojen z Turcją. Późniejsze zaciągi wahały się między 30 a 50 tys. ludzi, przy czym w miarę przedłużania się wojny liczby te malały. W tychże latach wojennych armia habsburska liczyła 120 tys., rosyjska aż 164 tys. (ale nie było to jeszcze wojsko zmodernizowane). Liczby te można było jeszcze zwiększać przez pospolite ruszenie, które w najlepszym razie sięgało ok. 30 tys. ludzi, stanowiło wszakże masę nie­zdyscyplinowaną, o nierównej wartości bojowej. Dlatego też po wojnie szwedzkiej nie posługiwano się już do końca wieku pospolitym ruszeniem w celu wsparcia armii przeciwko nieprzyjacielowi. W czasie wojen z Tur­cją udało się odtworzyć nieliczne zresztą wojska kozackie, które posiłko­wały Rzeczpospolitą. Prywatne wojska magnackie odegrały poważniejszą rolę tylko w początkach tego okresu, szczególnie w walkach z powstaniem Chmielnickiego. Za panowania Sobieskiego przestały być używane do wzmocnienia sił Rzeczypospolitej.
Szczególne trudności powodowała parokrotna w tym czasie koniecz­ność całkowitej restauracji zniszczonych armii. Tak było zwłaszcza po klęskach poniesionych od wojsk kozacko-tatarskich w 1648 i 1652 r., w pewnej mierze także po niepowodzeniach w 1655 r. Możliwości rekru­tacyjne w Rzeczypospolitej przekraczały wprawdzie, jak się wtedy okaza­ło, faktyczną wysokość zaciągów. Korpus oficerski trzeba było jednak uzupełniać przybyszami z zagranicy.
Skład i organizacja wojska nie uległy zasadniczym zmianom od czasu reform wprowadzonych przez Władysława IV. Podobnie kształtował się stosunek jazdy i piechoty, która obejmowała zwykle około 50% armii. Jedynie w czasie walk z Kozakami oraz w pierwszych latach wojny ze Szwecją liczebność piechoty była mniejsza, wiązało się to jednak z trud­nościami nowego jej sformowania po poniesionych klęskach. Stosunek piechoty do jazdy odbiegał od ówczesnych tendencji występujących w wojskowości europejskiej, gdzie piechota stanowiła już około 85% armii, ale różnica ta była umotywowana charakterem przeciwnika oraz rozległością terenu, na którym przychodziło działać. Wśród piechoty wzras­ta liczebność oddziałów wzorowanych na piechocie niemieckiej (do 75%), resztę stanowiła walcząca pieszo dragonia i coraz mniej liczna piechota polska i węgierska. W jeździe autoramentu polskiego nadal najważniejszą rolę odgrywała husaria, chociaż liczba jej zmniejsza się od czasu niepowodzeń w walkach z Kozakami. W jeździe cudzoziemskiej najważniejszą grupę stanowiła rajtaria, niechętnie widziana przez szlachtę jako forma­cja kosztowna, a jej zdaniem mniej przydatna do walki od jazdy autora­mentu polskiego. W wojnach z Turcją liczebność jej uległa też znacznemu zmniejszeniu.
W uzbrojeniu piechoty i jazdy nie zaszły w tym czasie poważniejsze zmiany, jeżeli nie liczyć wprowadzenia granatów ręcznych. Wskutek trud­ności finansowych z opóźnieniem wprowadzono rozpowszechniającą się pod koniec XVII w. w armiach europejskich szybkostrzelną flintę skałkową, do której można było zakładać bagnet. Zaopatrzenia armii w tę udo­skonaloną broń dokonał dopiero August II w początkach XVIII w.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: