Moje Notatki

Historia Polski – cz.598

In wojciech roszkowski historia polski on Listopad 25, 2009 at 4:05 am

Ugoda hadziacka została przyjęta przez sejm w 1659 r. i zaprzysiężona przez króla i senat
Rozgorzała na nowo wojna z Rosją, która potrakto­wała porozumienie polsko-kozackie jako naruszenie rozejmu. Okazało się jednak wkrótce, że ugoda z Polską nie ma dostatecznego poparcia wśród ludności „Księstwa Ruskiego”. Wprawdzie przy pomocy wojsk polskich i tatarskich Wyhowski zdołał rozbić pod Konotopem nadciągającą armię rosyjską, nie powstrzymał jednak wystąpienia czerni. Zginął zamordo­wany Niemirycz, Wyhowski musiał zrzec się buławy, zaś jego następca Juraszko Chmielnicki, syn Bohdana, odnowił ugodę perejasławską. O pa­nowaniu nad Ukrainą miała zdecydować siła oręża.
Do decydującej próby sił doszło w 1660 r. Dwie wielkie wyprawy zorganizowane przez Rosjan w celu zakończenia podboju Litwy i sięgnię­cia po Kraków skończyły się niepowodzeniem. Rzeczpospolita zdobyła się na wielki wysiłek militarny, zaciągając 54 tys. żołnierzy. Na Litwie Czar-niecki pokonał pod Połonką armię Iwana A. Chowańskiego, zmusił prze­ciwnika do zwinięcia oblężenia Lachowicz i wycofania się poza Berezynę. Nowe zwycięstwo nad Chowańskim w następnym roku umożliwiło ode­branie Wilna. Na Wołyniu Jerzy Lubomirski osaczył na czele przeważają­cych sił polsko-tatarskich armię Wasyla B. Szeremietiewa pod Cudnowem. Gdy nie powiodła się próba odsieczy kozackiej, a Juraszko Chmiel­nicki zdecydował się uznać władzę Jana Kazimierza, Szeremietiew musiał kapitulować.
Poniesione klęski złamały możliwości ofensywne Rosji, nie przyniosły jednak całkowitego odzyskania terenów utraconych w latach pięćdziesią­tych przez Rzeczpospolitą. Powoli odebrano większą część W. Ks. Litew­skiego, nie kusząc się jednak o zdobycie Smoleńska. Na Ukrainie doszło do podziału na związaną z Rzecząpospolitą część prawobrzeżną (pod rząda­mi Juraszki Chmielnickiego i jego następców)” oraz uznającą ugodę pereja­sławską część lewobrzeżną. Własną politykę prowadziło także Zaporoże. Podjęta późną jesienią 1663 r. ofensywa Jana Kazimierza, mająca doprowadzić do opanowania całej Ukrainy i do wymuszenia na carze pokoju, zakończyła się niepowodzeniem. Przeciwnicy unikali bitwy- w otwartym polu, armia królewska zaś niszczała przy zdobywaniu uporczywie bronią­cych się miasteczek w trudnych, zimowych warunkach. Zagony polskie dotarły na kilkanaście mil od Moskwy, jednak Jan Kazimierz musiał zre­zygnować z kontynuowania kampanii i w obawie przed odwilżą, która mogła postawić armię w trudnej sytuacji, zarządził odwrót. Rzeczypospolitej też nie starczało sił na akcje ofensywne, a walki wewnętrzne, konfe­deracje wojskowe, a później rokosz Lubomirskiego sparaliżowały do koń­ca jej możliwości militarne. Tymczasem niepowodzenia polskie zachwiały wiarą w sens ugody z Rzeczypospolitą wśród kozaczyzny prawobrzeżnej. Rozpoczęły się nowe spiski i powstania ludowe, które usiłowano znów poskromić twardą ręką. Spadło to niewdzięczne zadanie na Czarnieckiego, który w toku kampanii zmarł w 1665 r. od rany otrzymanej przy zdoby­waniu jednej z twierdz kozackich. Coraz silniejsze na Ukrainie wpływy tatarskie podminowały też sojusz Rzeczypospolitej z Krymem, na którym opierały się dotychczasowe sukcesy polskie. O panowanie na Ukrainie za­mierzała się pokusić sama Wielka Porta.
W tych warunkach, pod naciskiem powtarzających się ruchów chłop­skich na Ukrainie i w obawie przed interwencją turecko-tatarską, Rzecz­pospolita i Rosja zdecydowały się zawrzeć w 1667 r. w Andruszowie rozejm. Na długi czas położył on kres wojnom polsko-rosyjskim, otwierając możliwości współdziałania obu krajów. Wśród komisarzy prowadzących długie rokowania nie brakowało ludzi wypowiadających się za przymie­rzem między obu państwami, skierowanym przeciwko wspólnym wro­gom, Szwecji i Turcji. W początkowej fazie rokowań za takim rozwiąza­niem konfliktu, które by umożliwiło współpracę, opowiadał się ze strony rosyjskiej bojar Atanazy Ordin Naszczokin, a ze strony Rzeczypospolitej kanclerz litewski Krzysztof Pac. Ostatecznie doszło do przewlekłych prze­targów, na których odbił się przebieg rokoszu Lubomirskiego. Rzeczpo­spolita oddawała terytoria zdobyte w 1619 r. (Smoleńszczyznę, Siewierszczyznę i Czernihowszczyznę), a także parę twierdz w Witebskiem (Wieliż, Siebież i Newel). Terytorium Ukrainy uległo podziałowi. Po stronie rosyjskiej pozostawała jego część na lewym brzegu Dniepru wraz z Kijowem (początkowo na dwa lata, później na stałe) oraz Zaporoże (przez pewien czas we wspólnym władaniu z Polską). Specjalny punkt przewidywał współdziałanie przeciwko Krymowi i Turcji.
Znaczenie układu w Andruszowie jako „ostatecznego załamania się polskiej ekspansji wschodniej” (jak to ujął znawca tego zagadnienia Zbig­niew Wójcik) jest niewątpliwe. Bardziej dyskusyjne wydaje się natomiast twierdzenie Wójcika, że układ w Andruszowie wraz z traktatami welawsko-bydgoskimi „oznacza decydujące załamanie się pozycji Rzeczypospo­litej na arenie międzynarodowej”. Między traktatem polanowskim a andruszowskim znalazł się wszakże rozejm w Niemieży. Dystans dzielący te dwa układy wskazuje na regenerację (przyznajemy, że przejściową) sił polskich, a zarazem osłabienie Rosji. Toteż mimo poniesionych przez Rzeczpospolitą na wschodzie strat terytorialnych, których znaczenia dla państwa polskiego nie należy przeceniać, Andruszów wskazuje na ponowne ufor­mowanie się względnej równowagi między obu wielkimi krajami sło­wiańskimi.
Z punktu widzenia dalszej perspektywy historycznej (której nie zawsze można wymagać od współczesnych) istotne zagrożenie dla interesów Pol­ski stanowiła utrata zwierzchnictwa nad Prusami Książęcymi. Mimo traktatu oliwskiego sprawa ta nie była jeszcze ostatecznie przegrana u progu lat sześćdziesiątych. Przejęcie przez Fryderyka Wilhelma władzy su­werennej w Prusach Książęcych spotkało się bowiem ze zdecydowanym oporem ze strony miejscowej ludności, słusznie zaniepokojonej o swe przywileje. Szlachta pod wodzą Chrystiana Kalksteina i mieszczanie królewieccy, z Hieronimem Rothem na czele, przygotowywali zbrojny opór, nie zamierzając uznać uprawnień elektora. W 1662 r. opozycja zawarła ligę obronną i zwróciła się do Polski z prośbą o pomoc. Rzeczpospolita jednak, zajęta wojną na wschodzie, rozbrojona przez konfederacje wojskowe, nie udzieliła poparcia. Osamotnieni Prusacy musieli kapitulować. Fry­deryk Wilhelm wkroczył z wojskiem do Królewca, uwięził przywódców ru­chu, a w następnym roku odbył się uroczysty hołd stanów Księstwa w obe­cności przedstawicieli Polski. Przywódca opozycji szlacheckiej zbiegł do Rzeczypospolitej i tutaj jednak dosięgła go mściwa ręka Hohenzollerna. W 1670 r. poseł elektora porwał Kalksteina z Warszawy i wydał do Prus „na srogą kaźń”. Polska zdobyła się tylko na bezsilne protesty.

e.Początek wojen z Turcją o Ukrainą i zwrot ku Francji

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: