Moje Notatki

Historia Polski – cz.653

In historia polski w 10 minut on Listopad 28, 2009 at 6:19 am

Wreszcie informacje o bieżących wydarzeniach przyzwyczajano się czerpać z prasy. Początkowo były to gazetki pisane, krążące po kraju
W XVII w. opublikował wprawdzie Hieronim Pinpcci pierwsze polskie czasopismo „Merkuriusz Polski Ordynaryjny” (1661), wydawano je jednak tylko przez rok. Potem ukazywały się sporadycznie drukowane gazety, m. in. w latach 1718 -1720 drukarz polski Jan Dawid Cenkier w Prusach Książęcych wydawał „Pocztę Królewiecką”. Dopiero od 1729 r. pijarzy, a po nich jezuici wydawali stałą gazetę „Kurier Polski”, zbierającą infor­macje o najważniejszych wydarzeniach krajowych i zagranicznych.

c.Literatura i sztuka

Literatura piękna doby Baroku nie może się wprawdzie poszczycić wielu dziełami ani pisarzami sięgającymi najwyższego ówczesnego poziomu literatury europejskiej, przyniosła ona jednak sporo nowych rodzajów literackich i nową tematykę. Niebywale rozwinęła się, przybierając nieraz formy monstrualne, epika – głównie religijna, ale także historyczna i fan­tastyczna. Obok najczęstszej formy wierszowanej występuje również pisa­na prozą powieść. Dalszemu rozwojowi uległa sielanka; tematyka sielankowo-pastoralna dominuje zwłaszcza w romansie. W poezji dobrze reprezentowana była także liryka, szczególnie religijna i miłosna. Szczerość wyrażanych uczuć zbyt często wszakże ustępowała miejsca wyszukanej formie. Zresztą to rozmiłowanie w kwiecistej formie charakteryzuje całą niemal twórczość literacką, gubiącą się w balaście słownym, nieraz wyszukanym, ale na ogół przyciężkim, zdradzającym nie najlepszy smak artystyczny pisarza.
Powstawały te utwory najczęściej nie w wyrafinowanej atmosferze dworu królewskiego, którego mecenat nie odgrywał w tym czasie poważ­niejszej roli dla literatury, ale we dworach magnackich i szlacheckich, w klasztorach, rzadziej w podupadłych miastach. Procesy dezyntegracyjne, które objęły całe społeczeństwo, odbiły się w ten sposób na stanie litera­tury: obfitość produkowanych dzieł rzadko nadążała za jakością, wiele z nich zresztą nie było przeznaczonych do druku. Surowa cenzura kościel­na, z którą musieli się liczyć i najwybitniejsi, odstręczała od publikowania. Nadmiar gorliwości pod tym względem wydał fatalne owoce. Ukazywało się drukiem sporo miernych utworów, wiele lepszych pozostało w rękopi­sach. Właśnie w drugiej połowie XVII i w początkach XVIII w. sytuacja przedstawiała się pod tym względem najgorzej i dopiero trud badaczy, wykrywający zapomniane, zostawione w rękopisach utwory, pozwolił do­strzec w tej literaturze wartości, o których współcześni czy najbliższe im pokolenia nawet nie wiedziały.
W ramach tych tendencji i warunków rozwijały się różnorodne nurty twórczości. Najsilniej do wzorów zachodnioeuropejskich nawiązywał konceptyzm, który starał się oddać urodę życia, a szczególną wagę przywiązy­wał do starannego wyszlifowania formy. Najwybitniejszym przedstawicielem tego kierunku był Jan Andrzej Morsztyn (ok. 1613-1693), magnat przez długi czas związany z dworem królewskim. Tematyka jego poetyc­kich utworów, zebranych zarówno w opublikowanym współcześnie tomie Kanikuła albo Psia gwiazda (1647), jak i pozostałych w rękopisie w zbiorze Lutnia, obracała się głównie wokół spraw dworskich i miłości. Był rów­nież Morsztyn znakomitym tłumaczem, m. in. dokonał doskonałego tłuma­czenia Cyda P. Corneille’a, który wystawiony został w Zamku Warszaw­skim w 1662 r.
Szeroką, aczkolwiek rodzimą falą płynęła twórczość średnioszlachecka, ulegająca wyraźnie wpływom sarmatyzmu i religianctwa. Nie brakowało w niej nurtu realistycznego, krytycznie ustosunkowującego się do rzeczywistości. Najlepiej reprezentuje go dwu poetów pochodzących z Krakow­skiego, związanych z arianizmem. Pierwszy z nich, Zbigniew Morsztyn (ok. 1628-1689), żołnierz, który połowę swego życia musiał spędzić na wygnaniu w Prusach Książęcych, spisał w swym zbiorze wierszy Muza domowa trudy i niebezpieczeństwa życia żołnierskiego. Natomiast drugi, najwybitniejszy chyba poeta polski tej doby Wacław Potocki (1621-1696), przyjął katolicyzm i pozostał w kraju. Jego rozterki duchowe, ale także kłopoty rodzinne i gospodarskie, czy szerzej blaski i cienie życia szlachcica-ziemianina, znalazły odbicie w licznych wierszach, zebranych przez niego w Ogrodzie fraszek i w Moraliach. Pod wrażeniem zagrożenia ze strony Turcji Potocki napisał swe najbardziej znane dzieło – epopeję Transakcja wojny okocimskiej (1670), przedstawiające obronę przed Tur­kami w 1621 r. Wreszcie jego Poczet herbów (1683-1696) stanowi wielki wierszowany opis przemian stanu szlacheckiego: od rycerskości do hreczkosiejstwa. Potocki przeżywał głęboko niesprawiedliwości, które widział w otaczającym go społeczeństwie, nietolerancję, ucisk i poniżenie chłopa, nadużywanie złotej wolności. Był przekonany o wartości ustroju państwa szlacheckiego, ale zarazem dostrzegał, że pogrążająca się w rozstroju „Rzeczpospolita ginie”. Tego rodzaju obaw nie podzielał gloryfikator sarmatyzmu i katolicyzmu Wespazjan Kochowski (1633-1700), średni szlach­cic z Sandomierskiego. Trudności z cenzurą, jakie miał przy publikowaniu swego zbioru liryk i fraszek Niepróżnujące próżnowanie (1674), skierowały go na drogę twórczości religijnej i historycznej. Napisał więc Roczników Polskich klimaktery, a u schyłku życia swe najlepsze dzieło Psalmodię pol­ską (1695), w którym w stylizowanej biblijnej formie przedstawił swe po­glądy na sens życia ludzkiego i misję polskiego „narodu szlacheckiego”. Kochowski nie krył degeneracji społeczeństwa szlacheckiego, ale wyrażał przekonanie, że dzięki specjalnej opiece boskiej naród wybrany zdoła się odrodzić.
W prozie wysoki poziom pisarstwa osiągnęli pamiętnikarze tej doby. Żaden jednak z nich nie może się równać z Janem Chryzostomem Pa­skiem (1636-1701), którego opisy perypetii wojennych z połowy XVII wieku mają niewiele sobie równych w całej ówczesnej literaturze europejskiej.
Literatura mieszczańska czy plebejska tej doby ledwie wegetuje. Brak pisarzy wybitnych, a dzieła ukazują się rzadko. Liczniejszy materiał za­chował się dotychczas w rękopisach – obecny stan badań nie pozwala na jego pełniejszą klasyfikację i ocenę. Odnosi się to również do czasów saskich, zwłaszcza do pierwszych dziesięcioleci XVIII w. Nie znaczy to bynajmniej, by panegiryki i piśmiennictwo religijne, przeważające wśród publikacji tego okresu, odbijały faktyczne zainteresowania pisarzy tej do­by. Z rękopisów widać, że stosunkowo dobrze rozwijała się nadal publi­cystyka polityczna. Paulina Buchwald-Pelcowa przypomniała niedawno satyrę tego okresu, wśród której nie brak utworów trafnie atakujących niedomogi ówczesnego społeczeństwa, jak np. poemat Małpa-człowiek, surowo krytykujący wszystkie stany. Większość utworów tej doby ma jednak charakter epigoński, powraca do spraw dawno już w literaturze Baroku i posługuje się utrwalonymi w XVII w. Epigonizm ten pociągnąć się miał zresztą nader długo, poza XVIII w. Znajdzie on odbicie jeszcze w przesadnie ośmieszanych wier­szach Józefa Baki. Ale główny nurt literacki będzie się w tym czasie kie­rować już ku innym problemom.
W tym okresie udziwnienia i ukwiecenia język polski przybrał wiele słów cudzoziemskich. Co gorsza – pod wpływem nauki szkolnej wy­kształcił się zwyczaj wprowadzania wtrętów łacińskich do języka polskie­go, nadawania łacińskich form gramatycznych wyrazom polskim i odwrot­nie, wzorowania się na stylistyce łacińskiej. Ten makaronizm językowy, dość powszechnie występujący zresztą i w ówczesnej niemczyźnie, niesły­chanie zaśmiecił całe piśmiennictwo tego okresu, jakkolwiek trudno nie przyznać, że zapożyczenia łacińskie wpłynęły i na wzbogacenie i uściślenie języka polskiego. Niewielu tylko pisarzy umiało się ustrzec przed makaronizowaniem – zresztą w XVIII w. prace naukowe, a także znaczna część dzieł politycznych były publikowane po łacinie. Dopiero w połowie XVIII w. wystąpienia Stanisława Konarskiego i Franciszka Bohomolca zapoczątkowały oczyszczenie z łacińskich naleciałości mowy polskiej.
Teatr rozwijał się w omawianym okresie w ramach przygotowanych w dobie wczesnego Baroku. Dużą rolę odgrywał nadal teatr dworski, który utrzymał się za panowania Jana Kazimierza, mimo zmiennych losów wojennych, a w dobie Jana III uległ ponownej stabilizacji. Przedstawienia teatralne odbywały się wówczas nie tylko w Warszawie, ale także w rezy­dencjach monarchy w Jaworowie i Żółkwi. Miłośnikiem teatru był rów­nież August II. Na jego polecenie zbudowano w Warszawie kilka sal teatralnych. Osobny budynek teatralny wzniósł w 1748 r. w Warszawie August III. Teatr dworski opierał się głównie na trupach zagranicznych. Sprowadzano je najczęściej z Włoch, ale także z Francji i Niemiec. Naj­większym powodzeniem cieszyły się sztuki włoskie, jakkolwiek wiadomo o wystawianiu również współczesnych sztuk francuskich. Podobny cha­rakter miały coraz liczniejsze teatry zakładane na dworach magnackich. Wiadomo o istnieniu co najmniej 10 scen magnackich w czasach saskich. Na wyróżnienie zasługuje teatr pałacowy w Ujazdowie pod Warszawą Stanisława Herakliusza Lubomirskiego, gdzie odbywały się zapewne przed­stawienia i oryginalnych komedii pisanych przez tegoż magnata, oraz teatr w Podhorcach, gdzie w połowie XVIII w. wystawiał swe sztuki his­toryczne hetman polny Wacław Rzewuski.
Z jezuickim teatrem szkolnym, który dysponował nadal największą liczbą scen i dobrym wyposażeniem technicznym oraz repertuarem, uwzględniającym (przynajmniej przez intermedia) potrzeby miejscowego widza, zaczęły konkurować teatry szkolne teatynów i pijarów. Nadal także odbywały się misteria związane z Męką Pańską i Bożym Narodzeniem. Właśnie z początków XVIII w. pochodzi znane misterium Rozmowa pasterzów przy Narodzeniu Chrystusowym, posługujące się dialektem ludo­wym i wykorzystujące muzykę na instrumentach używanych przez ludowe kapele (dudy, skrzypce, basy). Swoistą formę teatru stanowiły także szop­ki, w których wprowadzano elementy teatru kukiełkowego.
W muzyce polskiej tej doby trwały nadal, podobnie jak w całej Euro­pie, silne wpływy włoskie. Utrzymywało się poprzednie podporządkowanie potrzebom kościelnym. W kościołach nadal wprowadza się organy, częścio­wo budowane w kraju. Najdoskonalszym ich przykładem są zachowane do dzisiaj organy u bernardynów w Leżajsku, dzieło Jana Głowińskiego z 1682 r. Działały też przy kościołach i klasztorach liczne kapele i chóry. Wybitni kompozytorzy tej doby tworzyli głównie dzieła religijne. Jeden z najsłynniejszych z nich, Bartłomiej Pękiel (zm. ok. 1670), pierwszy wniósł na grunt polski zasadę monodii z akompaniamentem (tj. samoistności melodycznej jednego górnego głosu, dla którego pozostałe głosy tworzą tylko akompaniament). Rozwinął również technikę polifoniczną. Pękiel komponował pierwszy w Polsce kantaty. Jego msze a capelła za­wierają elementy melodyki kolędowej, co podkreśla ich rodzimy charakter. Z muzyki świeckiej pozostało po nim trochę utworów tanecznych na lutnię.
Muzyka świecka nie zanikła przy tym całkowicie. Wiadomo o istnieniu licznych kapel na dworach królewskich, a także magnackich. Instrumenty muzyczne wędrowały także pod dachy dworków szlacheckich. Wśród utworów kompozytorów polskich tej doby trafiają się dzieła znakomite, jak sonata na dwoje skrzypiec i basso continuo Stanisława Sylwestra Szarzyńskiego z końca XVII w., zawierająca elementy sonaty przedklasycznej. Rozwijała się także muzyka ludowa, w której krystalizują się jej typowe właściwości rytmiczne i melodyczne – zwłaszcza mazura. Badania nad muzyką polską tej doby są dopiero w toku; ostatnie lata przyniosły nowe odkrycia w tej dziedzinie, które pozwalają ocenić rozwój barokowej muzyki polskiej o wiele wyżej, niż to dotąd czyniono.
Muzykę operową uprawiano nadal na dworze królewskim i na nie­których dworach magnackich. W XVIII w. wystawiano systematycznie opery i balety w Warszawie, w teatrze dworskim Augusta II i jego syna. Występowały trupy obce, włoskie i niemieckie, powoli rozbudzające za­miłowanie do tej formy muzycznej nie tylko wśród dworzan, ale i wśród mieszczaństwa warszawskiego, któremu udostępniono te przedstawienia. Opery wystawiano również w rezydencjach magnackich. Niekiedy wyko­nywano je siłami amatorskimi, choć starano się także sprowadzać śpiewa­ków z zagranicy.
Doskonałe odbicie znalazł barok w architekturze polskiej. Obok silnych wpływów włoskich krzyżowały się tutaj i holenderskie, i północnoniemieckie, i coraz mocniejsze francuskie. Stapiały się one w całość z rodzimymi tendencjami, dając oryginalną polską postać baroku. Głównym mecena­sem była magnateria i Kościół. Patrycjat miejski od połowy XVII w. nie odgrywał już poważniejszej roli. Powstawały wspaniałe rezydencje i koś­cioły, a zniszczenia wojenne dodały bodźca do przekształcenia dawnych budowli w stylu barokowym.
W drugiej połowie XVII i w XVIII w. liczne były fundacje kościelne i klasztorne. Wzorowały się one najczęściej na baroku rzymskim, na jego formach wykształconych przez Fr. Borrominiego. Podziw miała budzić wspaniała fasada, uzyskująca obecnie linię falistą, ozdobiona często dwo­ma wieżycami, oraz panująca nad budynkiem kopuła. Uwaga wiernych miała się dzielić między imponujący rozmiarami ołtarz i kazalnicę, z której kaznodzieja miał panować nad zebranymi. Przykładem takiego kościoła może być kościół jezuicki w Poznaniu czy Św. ,Anny w Krakowie. Wnętrza kościołów były bogato dekorowane – rozwinęła się szczególnie dekoracja stiukowa, której najwspanialsze okazy zachowały się w kościele bernar­dynów na Czerniakowie czy w kościele na Antokolu wileńskim. Podpo­rządkowane zdobnictwu-było także malarstwo, pokrywające sklepienia i uciekające się często do efektów iluzjonistycznych.
W budownictwie świeckim następował powoli odwrót od form monu­mentalnych do bardziej intymnych. Wspaniałym przykładem monumen­talnego budownictwa barokowego był wystawiony w drugiej połowie XVII w. przez architekta Tylmana z Gameren pałac Krasińskich w War­szawie. Już jednak w tym okresie rozpoczęła się budowa pałaców, które bardziej były przystosowane do potrzeb życia codziennego, do stworzenia wygodniejszych warunków bytowania. W Warszawie powstał nowy typ pałacu-dworu, który zachował charakter mieszkalny dworku szlacheckie­go, wprowadzając elementy monumentalności w reprezentacyjnej sali na osi wejściowej, we wspaniałości elewacji i w przepychu dekoracji. Naj­wcześniejszym wzorem takiego budownictwa stał się pałac Jana III w Wilanowie, zbudowany przez Polaka włoskiego pochodzenia, Augustyna Locci. W ten sposób powagę i dostojność pełnego baroku wyparła fantazja, miękka i płaska linia rokoka – miejsce sal i komnat zajęły salony i buduary. Styl ten miał zatriumfować pod rządami Wettinów. W stylu rokoko polecił August II przebudować stary pałac Bielińskich na pałac Saski z Ogrodem Saskim, ozdobionym rzeźbami, altanami i pawilonami. Na tych przykładach wzorowało się wiele rezydencji magnackich w restaurowanej po zniszczeniach wojny północnej Warszawie, a także w dobrach magnac­kich. Przykładem może być zbudowany przez Jakuba Fontanę pałac Potockich w Radzyniu, w ziemi łukowskiej, pałac w Łaszkach Mniszków czy w Białymstoku Branickiego. Pałace te nie miały już charakteru obronnego, od otoczenia izolowały je parki i ogrody z kunsztownie zestawianymi ko­biercami kwiatów, ze strzyżonymi drzewami i krzewami oraz sztucznymi dekoracjami.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: